|
|
Historia Teatru Arka |
|
Teatr Arka bez granic
Teatr Arka nie powstałby, gdyby nie Jerzy Grotowski. To właśnie sposób pracy z aktorem legendarnego reżysera,
teoretyka teatru i pedagoga zainspirował pewną studentkę Wydziału Lalkarskiego przy Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej we Wrocławiu
do założenia własnego teatru. Ale od pomysłu do jego realizacji musiało minąć kilkanaście lat. W tym czasie Renata Jasińska zdobywała
aktorskie i reżyserskie szlify, dzięki którym udało jej się stworzyć miejsce wyjątkowe: teatr bliski widzowi, metafizyczny, bez jakichkolwiek barier.
Miejsce, w którym terapia przez sztukę stała się codziennością.
-Podczas studiów często bywałam w teatrze Grotowskiego i szybko przesiąkłam jego wielkością. Jednak to zajęcia w szkole teatralnej
z uczniem mistrza - Zygmuntem Molikiem sprawiły, że pomyślałam o tym, że teatr powinien spełniać trochę taką religijno-terapeutyczną rolę
- mówi Renata Jasińska. |
Teatr i czołgi, czyli Arka w powijakach
Był koniec lat siedemdziesiątych, do Polski nieuchronnie zbliżało się widmo stanu wojennego. Młoda aktorka najpierw trafiła do małego teatru lalek,
jednak tam uświadomiła sobie, że praca nie daje jej satysfakcji. Po kilku latach przeniosła się do Teatru Dramatycznego im. Norwida w Jeleniej Górze,
gdzie wcieliła się m.in. w niezapomnianą rolę Klary z "Zemsty" Fredry. Wciąż jednak marzyła o stworzeniu prawdziwego, niezależnego, eksperymentalnego
teatru.
Gdy w grudniu 1981 r. na ulicach Wrocławia pojawiły się czołgi, ona grała przedstawienia w kościołach.
- To było tak naprawdę jedyne miejsce, gdzie mogliśmy wystawiać niezależną bez ingerencji komunistycznej cenzury - tłumaczy.
Wraz z Iwoną Stankiewicz, obecnie aktorką Teatru Muzycznego Capitol, jeździły po całej Polsce, wystawiając m.in. "Księgi pielgrzymstwa i Narodu Polskiego"
Adama Mickiewicza i autorską sztukę "Testament ks. Jerzego Popiełuszki". Recenzje przedstawień ukazały się w paryskiej "Kulturze".
Wkrótce działaniami Jasińskiej zaczęła się interesować Służba Bezpieczeństwa. Aktorka coraz głębiej wchodziła w niezależne, podziemne struktury,
stając się artystycznym głosem młodego, zbuntowanego pokolenia.
Za działania przeciwko komunizmowi wyrzucono ją z jeleniogórskiego teatru, a pisane przez nią scenariusze wylądowały na biurku samego Wojciecha
Jaruzelskiego. Jasińska trafiła na aktorską czarną listę. Mimo że dostała etat we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, niewiele grała.
- Byliśmy tam niejako "na przechowaniu". Miałam z czego żyć, ale artystycznie się nie rozwijałam - wspomina Jasińska.
Na dobre do pracy udało jej się wrócić dopiero po zakończeniu stanu wojennego.
Dzięki swojej sile, determinacji i wielkiej chęci stworzenia czegoś własnego. |
"Oko" na wojsko, czyli Arka w Salonie
W 1993 r. wraz z kolegami aktorami z Teatru im. Norwida z Jeleniej Góry - Andrzejem Nowakiem -
aktorem i Bogdanem Michalewskim (dziś szef Teatru na Bruku) postanowili założyć swój teatr marzeń.
-Gdy moja mama się o tym dowiedziała, puknęła się w głowę - wspomina Jasińska -"Jak zwiążesz koniec z końcem?
Z czego będziesz żyć?" - pytała.
Zrezygnowana, pewnego dnia poszła do ówczesnej dyrektorki Teatru Współczesnego, Julii Werno, i powiedziała, że się zwalnia.
Od zaraz. To były początki Arki. Trudne początki.
Młodzi aktorzy przetrwali dzięki wojsku - grali spektakle dla żołnierzy we wrocławskiej jednostce wojskowej przy ul. Pretficza,
niedaleko nieistniejącego już dziś kina "Oko". Wprawdzie za występy dostawali grosze, ale mogli przynajmniej do woli jeść w oficerskiej kantynie.
Zawsze czekały na nich ciepła zupa, drugie danie i deser.
- Początek lat dziewięćdziesiątych to był trudny czas dla artystów. Dlatego często przyprowadzaliśmy też na obiady znajomych aktorów - śmieje się Jasińska.
Potem wystawiali sztuki w różnych miejscach - od szkół po Czarny Salon, mieszczący się w Klubie Związków Twórczych. Jednak i to się skończyło,
a Arka została bez aktorów i miejsca do grania. Sytuacja wydawała się być beznadziejna. I wtedy pojawił się Alexandre Marquezy. |
Arka z Francuzem, czyli Kantor na granicy
Wcześniej aktor niezależnego teatru w Burgundii, do Wrocławia trafił, bo chciał poznać słowiańską kulturę, o której tak wiele nasłuchał się od dziadka,
Rosjanina. Poza tym, żona dyrektora teatru, w którym pracował we Francji, godzinami opowiadała mu o eksperymentalnych sztukach, które tworzył w stolicy
Dolnego Śląska Jerzy Grotowski.
Zafascynowany wizją zupełnie nowej teatralnej rzeczywistości Marquezy postanowił wyjechać do kraju nad Wisłą. Zaprzyjaźnił się z Polakami, którzy pracowali
w Burgundii przy winobraniu. Gdy dowiedział się, że wracają do domu, szybko się spakował i wraz z nowymi znajomymi autostopem przejechał polską granicę.
Gdy zobaczył budkę z napisem "kantor", trudno mu było uwierzyć, że w Polsce istnieje tak wielki kult założyciela Teatru Cricot 2 w Krakowie.
- Pomyślałem wtedy: cóż to za cudowne miejsce! - Marquezy nie może dziś powstrzymać śmiechu.
Po kilku miesiącach spędzonych w Łodzi na nauce języka polskiego, w jego ręce wpadła kulturalna broszura z opisami wszystkich teatrów w Polsce.
Zdecydował, że pojedzie do Wrocławia, stolicy Dolnego Śląska, miasta Grotowskiego. Chodził od jednego teatru do drugiego, bezskutecznie prosząc po
angielsku o możliwość współpracy. Wszędzie odsyłano go z kwitkiem. W końcu, zrezygnowany, zadzwonił do Renaty Jasińskiej.
- Zapytała, co potrafię robić. Odpowiedziałem, że żonglować i pluć ogniem - opowiada Francuz.
Jasińskiej spodobała się pozytywna energia Marquezy'ego i nie zrażona jego słabą znajomością polskiego, zrobiwszy mu uprzednio mały sprawdzian jego
umiejętności, w 1997 r. przyjęła go do pracy. |
Misja niemożliwa, czyli Arka bez granic
Miasto wydzierżawiło teatrowi zdewastowany budynek przy ul. Menniczej. Jasińskiej wydawało się wtedy, że remont pomieszczenia to misja niemożliwa.
Marquezy powtarzał jednak:
-Zobaczysz, że się uda.
Uwierzyła. Udało się też pozyskać pieniądze na renowację budynku. Świat wchodził w nowe milenium, a oni zastanawiali się, jaki powinien być teatr XXI
wieku. Chcieli tworzyć sztukę bliską widzowi, która nie zna granic i w której znalazłoby się miejsce dla wszystkich, zupełnie jak w Mojżeszowej Arce
Przymierza. Postanowili do swoich (zawodowych aktorów, absolwentów Wyższych Szkół Teatralnych) zaangażować utalentowane aktorsko osoby niepełnosprawne
i uczynić z nich adeptów teatralnych.
- Odkryłam w nich talent, obycie sceniczne, spontaniczność i niesamowitą teatralną intuicję - tłumaczy Jasińska.
W ten sposób powstało Dolnośląskie Forum Możliwości - warsztaty artreterapii, leczenia sztuką. Dziś w prawie każdym spektaklu Arki grają niepełnosprawni
aktorzy.
- Alicja Idasiak, Tereska Trudzik, Andrzej Kusiak i Jan Kot są równie ważną częścią zespołu, co inni moi aktorzy - mówi szefowa teatru.
Dziś Teatr Arka, wymarzone i wyczekane dziecko Renaty Jasińskiej, łamie wszelkie granice przypisane teatralnej rzeczywistości. Wyjątkowa, eksperymentalna
mieszanka aktorstwa (o aktorach dowiecie się na załącznikach), pantomimy i psychoterapii jest wyciągnięciem ręki do widza, wprowadzającym go do niezwykłego
artystycznego świata. Aktorzy teatru przy ul. Menniczej grali już chyba wszędzie: w szpitalach psychiatrycznych, zakładach karnych, domach dziecka i
ośrodkach dla niepełnosprawnych. Nie chcąc zamykać sztuki w murach teatru, Renata Jasińska i Alexandre Marquezy wychodzą z nią do widza, starając się
nawiązać z nim prawdziwy, żywy dialog i uświadomić, że sztukę można spotkać wszędzie. W ten sposób kontynuują misję Jerzego Grotowskiego, odrzucając
wszystko, co w teatrze zbędne, a pozostawiając jedynie widza i aktora, zacierając między nimi granice i wciągając ich we wspólną artystyczną grę.
|
Archiwum |
|
W teatrze grane były następujące spektakle:
- "Parady" - Potocki, w reż. Andrzeja Nowaka;
- "Mały Książę" - Antoine de Saint Exupéry, w reż. Renaty Jasińskiej;
- "Kubuś Puchatek" - Alan Alexander Milne, w reż. Renaty Jasińskiej;
- "Lis Witalis" - J. Brzechwa, w reż. Krzesisławy Dubiel;
- "Śpiąca Królewna" - Bogusław Kierc, w reż. Bogusława Kierca;
- "Bajka o" - Krystyna Miłobędzka, w reż. Renaty Jasińskiej;
- "Pchła Szachrajka" - J. Brzechwa, w reż. Joanny Dobrzańskiej;
- "Żarłok" - P. Grippari, w reż. Renaty Jasińskiej;
- "Wersja wydarzeń" (przemoc w gronie rówieśniczym. Spektakl na bazie dramatycznych wydarzeń - morderstwa Agnieszki Karkoszki,
którego dokonały jej 2 koleżanki);
- "Cień - scenariusz dla narkomana" (spektakl powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem "Powrót U");
- "Proszę czekać" (tematyka HIV/AIDS - spektakl powstał we współpracy z Domem Ciepła, Stowarzyszeniem "Lekarze bez granic");
- "Garby" (tematyka: alkoholizm, spektakl wspierany głównie przez pełnomocników ds. uzależnień w dolnośląskich gminach. Powstał na bazie doświadczeń osób uzależnionych i wolnych od nałogów - dzięki terapii);
- "E.T przybysz Kosmosu" (spektakl dla dzieci - budowanie lokalnych wspólnot, profilaktyka uzależnień);
- "Tu i teraz, czyli Polska" - spektakl w ramach I Festiwalu Szkół Promujących Zdrowie;
- "Niech żyje sztuka" - spektakl w ramach II Festiwalu Szkół Promujących Zdrowie;
- "Ważna sprawa" spektakl III Festiwalu Szkół Promujących Zdrowie;
- "Don Kichote" - Miguel de Cervantes, (scenariusz i reżyseria Jacek Głomb, scenografia Małgorzata Bulanda);
- "Modrzejewska" - Kazimierz Braun, (scenariusz Kazimierz Braun, reżyseria Jacek Głomb);
- "Paschalis" wg Olgi Tokarczuk (scenariusz i reżyseria Renata Jasińska) - wyróżnienie za polską sztukę współczesną;
- "Chciałam ci tylko powiedzieć" - sztuka Małgorzaty Imielskiej zrealizowana pod jej opieką reżyserską;
- "Mistrz Pathelin" farsa średniowieczna w reż. Renaty Jasińskiej;
- "Kuglarze Pana Boga" - wg powieści: "Cela" Anny Sobolewskiej, "Poczwarki" Doroty Tyrakowskiej i
tekstu Macieja Sosnowskiego (I wyróżnienie na OFTA 2005).
Przedstawienie zrealizowane przy udziale osób niepełnosprawnych z ośrodka "OSTOJA";
- "Lekcja" - E. Ionesco, w reż. Renaty Jasińskiej;
- PrzeglądArka: Transmisja, Kabaretki, Ofensywa Młodych
|
|